środa, 27 stycznia 2010

paczuszka!

Nie zaginęła na poczcie, jak myślałam. Ale czekałam na nią dłuuugo... Doczekałam się wczoraj i z wypiekami na twarzy oglądałam wszystkie zamówione wcześniej cudeńka - papiery K&Company i Daisy Bucket, w których się dosłownie zakochałam :), naklejki, kwiatuszki, wstążeczki. Nic tylko tworzyć :) I myśleć o tym, co powinno znaleźć się w kolejnym zamówieniu :)
Mimo że w wir tworzenia rzucę się po powrocie z nart (zasłużony URLOP macierzyński, czyli córcia zostaje u dziadków), w ciągu dnia podłubałam trochę nad karteczką. Potem zrobię jeszcze odpowiednie pudełeczko i powstanie fajny zestaw.





Przy okazji odkryłam, jak fajnie wygląda wydruk na kalce technicznej! Drukowałam na niej, żeby zrobić domowe rub-onsy. Efekt był średni, więc postanowiłam po prostu nalepić napis i...teraz drukuję już na zapas napisy i gadżety do Gośkowego albumu, który będzie powstawał za dwa tygodnie. Nie mogę się już doczekać - najchętniej zabrałabym papiery na wyjazd nartowy ;) ale mąż by chyba tego nie przeżył... ;)

1 komentarz:

  1. Bo Oni nie rozumieją tej pasji, która ogarnia człowieka, który znajdzie interesujące go hobby =] Karteczka w ślicznych kolorach...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję! :*