środa, 18 maja 2011

wyżywam się!



Chlapałam farbą, szyłam, kleiłam - dobrze, że nie zaczęłam rwać papieru zębami... ;) Wyżyłam się na tym kawałku papieru (pochodzącym notabene z kolekcji "Instytut" Wycinanki) i naśmieciłam trochę. Zdjęcie (Łeba dawno temu listopadową porą) skojarzyło mi się z księżycowym krajobrazem, a farbkowe maźnięcia - z lataniem, stąd też słowa słynnej piosenki wydały mi się bardzo na miejscu. I oto on - mój księżycowy scrap:








I mały bonus track - dokończyłam w końcu królisia, którego zaczęłam szyć grubo przed Wielkanocą... Został od razu porwany przez moje małe Tornado i udało mi się uchwycić go jedynie w locie ;)

6 komentarzy:

  1. No tak, krajobraz księżycowy a scrap odlotowy :)
    I musiałam odnaleźć "fly me to the moon" na you tube, bo zaczęłam podśpiewywać, a że bozia słuchu za grosz nie dała, to oddałam głos Frankowi od Sinatrów :) Lepiej to zrobił :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ależ masz wenę! Scrap za scrapem. Ciut "zazdraszczam", bo u mnie pomysłów a przede wszystkim czasu brak.

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny scrap,
    przeszycia dają fajny efekt.

    OdpowiedzUsuń
  4. Super!!!
    Bałagan kontrolowany... rewelacja :P
    :*

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję! :*