wtorek, 13 grudnia 2011

coś z zupełnie innej beczki...

Grudniownik długo mnie kusił. To fajna inicjatywa, z wielu stron napływały inspiracje - dla mnie fajnym doświadczeniem było i jest podpatrywanie grudniownika Noomiy :) Chciałam stworzyć coś takiego również dlatego, że w tym roku w grudniu dużo się dzieje i że wiele rzeczy mocno przeżywam. Dlatego kiedy dzisiaj w sklepie natknęłam się na... torebki śniadaniowe :) stwierdziłam, że to ZNAK żeby w końcu zacząć działać. Nie macie pojęcia, ile miałam radości podkradając farbki mojego dziecka i chlapiąc, drąc i bałaganiąc. Bo ten grudniownik to miejsce totalnego bałaganu, szaleństwa i nieliczenia się z regułami. Moje małe królestwo, jak również - mam nadzieję - próba zmierzenia się z nowymi technikami. Dzisiaj na przykład, oprócz radosnego farbochlapania, podjęłam swoją pierwszą próbę zmierzenia się z kolażem (takie moje podejście z przymrużeniem oka do komercjalizacji Świąt). Resztę stron muszę uzupełnić - i koniecznie wydrukować kilka fotek obrazujących nasze rodzinne grudniowe przygody... chociażby to, jak dzisiaj stroiliśmy choinkę :)
Zdjęcia są do pupy, bo o tej porze mój aparat dobrze wykonuje jedynie taką czynność jak wydawanie z siebie dzzzyt-dzyyyt przy otwieraniu i zamykaniu obiektywu ;)
Rzutem na taśmę zgłaszam też grudniownik na wyzwanie sklepu scrapki.pl :)









5 komentarzy:

  1. klimaciarski!!! okładka jest fantastyczna!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Oryginalny i radosny grudniownik ;)
    Hm nawet torebki śniadaniowe mogą być inspiracją dla twórczej osoby ;)
    Pięknie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Od razu się człowiek weselej czuje jak popatrzy na taką pracę :) Świetny grudniownik.

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękne chalapania! Świetna praca.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję! :*