poniedziałek, 5 grudnia 2011

kobieta i szycie

Rodzinne historie mówią, że moja prababcia w czasie wojny - aby wyżywić siebie, dwójkę dzieci i mieć za co wysyłać dziadkowi paczki żywnościowe do obozu w Stutthofie - wyszywała na prześcieradłach obrusy, woziła je na wieś i stamtąd przywoziła kury, jaja i mięsiwa. Daleko mi do jej umiejętności walki z przeciwnościami, ale jest gdzieś we mnie podobna życiowa zaradność. Ostatnio stwierdziłam że my, kobiety, mamy w sobie coś takiego - obserwuję to u siebie "na wiosce". Musiałam szybko nauczyć się jeździć samochodem, bo tutaj wszędzie jest daleko - a jak już dojeżdżam do celu, to widzę babeczki podobne do mnie. Jeżdżą rano do sklepu z niemowlakiem w nosidełku czy starszym szkrabem pod pachą, w niedzielę wożą całą swoją małą menażerię do kościoła, w międzyczasie organizują miejscowe wydarzenia kulturalne i nie tylko - sołtys u nas również jest kobietą :) Baby, ach te baby - radzą sobie i sprawiają, że męski świat jakoś się toczy...
I jako jedyne zatrzymują się przed znakiem stop na naszym skrzyżowaniu :)

To taka mała dygresja- owoc wczorajszych przemyśleń w czasie spędzonym nad maszyną do szycia :) Tym razem moja życiowa zaradność przejawiła się w sprytnym wykorzystaniu mojego dość bogatego zapasu ikeowskiej bawełny:









W tej skarpecie moja przyjaciółka jeszcze dzisiaj znajdzie kilka miłych, mikołajkowych drobiazgów... :)

A tutaj jeszcze zdjęcie dokumentujące mój dzisiejszy zakup w Ikei (wyszperane w koszu z resztkami materiałów za 2 zł - i już nie mogę się doczekać, kiedy powstanie następna mikołajkowa skarpeta...) :)

2 komentarze:

  1. Ależ w Ciebie siły wstąpiły! Masz moc przerobową że hej! Piękności szyjesz :) Ach....może kiedyś i ja oswoję maszynę do innych celów.
    A krateczka i bawełenka Ikeoska super - aż zazdroszczę jej tak blisko :)
    Pozdrawiam cieplutko i ściskam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. No rewelacyjna skarpeta, a tej krateczki Ci zazdroszcze

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję! :*