czwartek, 8 marca 2012

wielofunkcyjna

Jeszcze kilka refleksji sprowokowanych chyba dzisiejszym świętem...

Przed chwilą stwierdziłam, że powinny być mnie trzy sztuki - jedna zajmująca się jednym dzieckiem, druga - drugim, trzecia od sprzątania i gotowania. Skąd takie przemyślenia? Ano - młoda usiadła na nocnik i przybiegła z tymże (z zawartością niebezpiecznie chlupoczącą falami to o prawą, to o lewą burtę). Młody zaczął płakać w wózku. A ja nie wiedziałam, na czym skupić rozbiegany wzrok - na stosie prania przeznaczonym do prasowania (który od wczoraj niebezpiecznie urósł) czy na bałaganie w kuchni.

Czasem konieczność pracowania w trybie wielofunkcyjnym bywa męcząca - chociaż szczerze mówiąc, żaden facet by sobie z tym nie poradził.

Wracając do opisanej sytuacji - co zrobiłam?

Otóż zrobiłam kawę :) Młoda biega bez gaci, młody dostał smoczek, a prasowanie nie ucieknie. Luz blues - umiejętność nabierania dystansu do rzeczywistości to niezbędny element domowej codzienności, w przeciwnym razie czeka nas nerwica... :)

11 komentarzy:

  1. Zuch dziewczyna :) czasem trzeba i tak nie inaczej !

    OdpowiedzUsuń
  2. urocze :) pomyślałam sobie teraz, że mnie powinno być pięć - dzieci mam trójkę, jeszcze jedna dodatkowa ja przydałaby się do zajmowania się mężem ;)))

    OdpowiedzUsuń
  3. I tak trzymać,to jest postawa zapobiegająca wrzodom żołądka i zawałom,a więc z korzyścią nie tylko dla Ciebie,ale i Twojej rodziny,miłych chwil przy kawie

    OdpowiedzUsuń
  4. :D
    syzyfowa praca...taaa
    wiadomo, że lepiej kawę!

    OdpowiedzUsuń
  5. Maju masz racje tylko się nie przejmować wszystkim:)pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Jeszcze weselej jest z samymi chłopakami w domu :D Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  7. Brawo! Duży buziak za dystans, za podzielność uwagi, za wszystko! :*

    OdpowiedzUsuń
  8. moja droga - prasowanie absolutnie nie ucieka, jest bardzo wytrzymałe :) sprawdziłam to u siebie, parsuję średnio raz na dwa miesiące i trzymam się następujących zasad:
    1. nie prasuję niczego co absolutnie, ale to absolutnie tego nie wymaga; żadnej pościeli, ścierek, skarpetek itp. w sumie tylko garderobę wierzchnią;
    2. prasowanie dopiero w momencie gdy góra upranych rzeczy sięga sufitu ma swoje edukacyjne wartości - moje dzieci nie mogąc się doczekać nieraz same muszą wydobyć z niej swoje rzeczy u same je uprasować, jak nie mają w czym iść do szkoły; w ten sposób góra sama się zmniejsza a dzieci uczą się prasować :)) ale ta zasada dla Ciebie dopiero za kilka lat :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję! :*