niedziela, 13 grudnia 2015

Christmas Home Decor czyli weekend (prawie) idealny :)

Weekend dresiarsko-pidżamowy - ze sprzątaniem, przekopywaniem kartonów w poszukiwaniu świątecznych ozdób i wspólnymi staraniami, by wprowadzić w domu odpowiedni klimat. Z dużą przyjemnością patrzę teraz na otaczającą mnie przestrzeń, na zapalone świeczki i to wszystko, co sprawia, że w domu jest CIEPŁO niezależnie od temperatury :)





Wykorzystałam też czas na to, żeby w końcu usiąść nad papierami z UHK - w końcu, bo leżały na poddaszu chyba od miesiąca, czekając na chwilę wolnego czasu. A że czekała mnie (i czeka nadal) praca w trybie hurtowym, postanowiłam moim małym pomocnikom znaleźć pokrewne zajęcie... i każdy był zadowolony :)





Nie mogło też zabraknąć kolejnej partii pierniczków - i pachni nam teraz w domu tak, jak przed świętami pachnieć powinno: słodko, korzennie, piernikowo... :)




środa, 25 marca 2015

pozytywnie.

To taki scrap specjalny. Taki od serca. Miał dużo wyrażać, miał być przelaniem na papier mojej wdzięczności. W trakcie pracy nad nim nie obyło się bez przygód - znacie to uczucie, kiedy nagle uruchamia się złośliwość przedmiotów martwych? U mnie maszyna do szycia zaczęła pętelkować, wstążka wkręciła się w jakieś jej części i z bólem serca - na siłę - próbowałam to wypruć. Zrobiła się dziura... Dziura, której nie widać, bo jest sprytnie ukryta - ale jest. To tak jak w moim życiu, w którym sprytnie zakrywam to, co boli i to co jest brakiem. I o takich miejscach nie wie nikt oprócz mnie, Pana Boga i nielicznych osób, które były świadkami mojej walki z tym, co jak w scrapowaniu - ciągnie w zupełnie inną stronę niż by się chciało...

Ladies and gentlemen - oto i on. Scrap majkowy. Mój naprawdę. Różowy, słodki, kobiecy. I spokojny taki. Jak to co w sercu teraz :)






poniedziałek, 16 marca 2015

bo wiosna prawie.

Po długiej przerwie - trochę wiosenne przebudzenie. Bo za oknem cieplej. Bo na biurku trochę mniejszy bałagan. Bo w głowie tęsknota za chwilą wytchnienia i takiego totalnego oderwania od rzeczywistości. Bo jakoś tak :)

Po przesympatycznej wizycie u Konstancji i szaleństwu przebierania w mgiełkach, kwiatkach i papierach, postanowiłam pójść trochę w nowym kierunku. Poeksperymentujemy z mediami :) Na razie na spokojnie, chociaż połowa biurka jest zielono-turkusowa, a w walce z medium akrylowym zepsuła mi się nagrzewnica. Czyli chyba jednak jest odrobina szaleństwa. Na wiosnę jak znalazł. :)